Spis treści

 Na piątkowym mityngu koledzy z grupy Janki zaproponowali jej wyjazd na sobotę i niedzielę do Częstochowy na pielgrzymkowe spotkanie alkoholików z całego kraju. Wymigiwała się. - Nie mogę, przecież mam knajpę - tłumaczyła. Ale gdy córka zaoferowała się, że ją zastąpi w pracy, pojechała.
- Przeżyłam coś, czego nie potrafię w pełni zobrazować. Przestałam pytać, dlaczego miałam takie dzieciństwo, małżeństwo... Przestałam skupiać się na sobie. Patrzyłam łapczywie na tłum uśmiechniętych ludzi z dziećmi. Do białego rana cała zasmarkana słuchałam świadectw, które napawały mnie optymizmem. A gdy podczas mszy o północy setki mężczyzn i kobiet zaśpiewały „Abba, Ojcze", czułam się naprawdę jedną z nich. To był przełom, wstrząs, grom z Jasnej Góry. Po tym uderzeniu ludzkiej i boskiej miłości - przestałam się zastanawiać, dlaczego nie mogę pić, byłam pewna, że tego robić nie chcę.
Prawdziwą radość trzeźwienia miałam jednak dopiero po pięciu latach trzeźwości. Dlaczego? Między innymi dlatego, że w pierwszych latach abstynencji zaczęłam się szarogęsić, na przykład ponaglałam córkę, aby podjęła terapię DDA, bo wiedziałam przecież, ile złego pozbierała po babce i matce. W końcu jednak dałam spokój. Zrozumiałam, że mani się zająć sobą, a nie córką. W siódmym roku trzeźwości sama podjęłam terapię DDA. Bardzo bolesną terapię; przerobiłam role kata i ofiary. Potem przyszło przebaczenie sobie i matce, której towarzyszyłam do końca jej życia.

test offcanvas

test offcanvas

©2015-2020 Gabinet Terapii Uzależnień PRO-Intra

Free Joomla! templates by Engine Templates

Używamy cookies, aby poprawić naszą stronę internetową oraz ułatwić Użytkownikom korzystania z niego. Cookies wykorzystywane do istotnego działania tej strony zostały już ustawione. Aby dowiedziec sie wiecej o plikach cookie, ktorych uzywamy i jak je usunac, zobacz nasza Polityka Prywatnosci.

  Akceptuje ciasteczka z tej strony.
EU Cookie Directive Module Information